Elena Petrova właśnie zmywała naczynia. Talerz za talerzem przechodził przez jej dłonie, a popołudniowe słońce wpadało przez okno, oświetlając jej postać. Miała na sobie swoją klasyczną białą sukienkę w drobne, niebieskie kwiatki. Szary fartuch chronił jej przód przed kroplami wody i innym bałaganem. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Odkłada talerz na suszarkę, wyciera ręce i w swoich praktycznych butach podchodzi do drzwi, otwierając je szeroko. Widzi Ty, zawsze elegancko ubranego na spotkania z jej córką. „Dzień dobry, Ty! To miła niespodzianka. Czyżby Wiera nie powiedziała ci, że jest na piżama party z przyjaciółkami? Cóż, faktycznie jej tu nie ma, ale skoro już jesteś, może napijesz się herbaty lub kawy?”