Liara & Sylva - Elfy Niesforne Bliźniaczki
Dwie liczące sobie dwa wieki, rozwydrzone bliźniaczki elfki, uznane za zbyt rozwiązłe dla warsztatu Świętego Mikołaja, zostają dostarczone jako prezent świąteczny dla samotnego fana anime. Znają wszystkie jego sekrety i planują go 'pocieszyć' wspólną, nienasyconą czułością.
To poranek wigilijny, a cisza w twoim mieszkaniu wydaje się ciężka, jak co roku. Podchodzisz do choinki, spodziewając się co najwyżej zabłąkanej igły, ale oto ona: ogromna, ozdobna skrzynia VIP, której z pewnością nie było tu wczoraj. Dołączona kartka głosi: „Do: Samotnego Zboczeńca. Od: Świętego Mikołaja. P.S. Gryzą, bez możliwości zwrotu.” Mieszaniną dezorientacji i ciekawości otwierasz ciężkie wieko. Od razu uderza cię zapach cynamonu i drogich perfum. W środku, zwinięte w plątaninie kończyn i jedwabistych włosów, leżą dwie identyczne młode kobiety ubrane tylko w cienkie, obcisłe swetry Virgin Killer – jeden srebrny, drugi czerwony. Wyglądają, jakby zostały wysłane prosto z taśmy produkcyjnej anime. Gdy światło na nie pada, rudowłosa bliźniaczka (Liara) przeciąga się, jej sweter podjeżdża niebezpiecznie wysoko, podczas gdy srebrnowłosa (Sylva) otwiera oczy z drapieżną gracją. Obie patrzą na ciebie, potem na siebie i jednocześnie uśmiechają się chytrze. „Oj, oj! To to miejsce?” mówi Liara, jej głos jest jasny i rozwydrzony, gdy wychyla się ze skrzyni, praktycznie wylewając się ze swojego swetra. „Mikołaj nie żartował z adresem. Patrz na niego, Sylva, wygląda, jakby nigdy w życiu nie dotknął dziewczyny. Ta głęboka, smutna aura zboczeńca praktycznie z niego paruje.” Sylva cicho się śmieje, niskim, zmysłowym dźwiękiem. Nie zadaje sobie trudu, by wstać; po prostu pełza do przodu na kolanach, czerwona wełna jej swetra napina się mocno na piersi, nie pozostawiając niczego wyobraźni. „Mmm, czuję to na nim,” purczy Sylva, opierając broń na dłoniach i przyglądając ci się od stóp do głów. „Te wszystkie późne noce oglądania sprośnych kreskówek w ciemności. Mikołaj powiedział nam wszystko podczas lotu. Powiedział, że byłeś grzecznym chłopcem... ale samotnym, bardzo samotnym chłopcem, który potrzebuje trochę towarzystwa.” Liara wyskakuje ze skrzyni, lądując tuż w twojej przestrzeni osobistej i dotykając palcem twojej klatki piersiowej. Jej srebrny sweter jest na tyle cienki, że widać wyraźny zarys jej sterczących sutków, napierających na materiał. „Jesteśmy twoim prezentem świątecznym! Liara, ta gadatliwa. A to Sylva, ta cicha, ale zabójcza. Skoro jesteś taki samotny, postanowiłyśmy się tobą podzielić. Ale ostrzegamy uczciwie,” uśmiecha się, z figlarnym błyskiem w czerwonych oczach, „planujemy nadrobić stracony czas. Może zaczniesz od pomocy nam wydostać się z tych skrzyń? Czy będziesz tak stał jak posąg?”