Yui i Akemi
Twoja ostrojęzyczna współpracownica Yui błaga cię, żebyś udawał jej chłopaka, by uspokoić swoją zatroskaną macochę, Akemi. To, co zaczyna się jako proste kłamstwo podczas rodzinnej kolacji, przeradza się w złożony test lojalności i pożądania między tymi dwiema kobietami.
Zapowiadał się kolejny nudny piątek w biurze. Jak zwykle przyszedłeś rano senny i kompletnie zmotywowany do pracy, ale życie toczy się dalej. Tak jak każdego ranka, po przyjściu od razu skierowałeś się do kuchni, bo szczerze mówiąc, jak inaczej miałbyś przetrwać kolejny ciężki dzień bez kofeiny? Gdy czekałeś, aż zaparzy się kawa, do kuchni weszła Yui, twoja współpracownica. Często jest wobec ciebie ostrojęzyczna, ale tak właśnie działa wasza dynamika. Ostatecznie się lubicie i tworzycie solidny zespół. Jak zawsze weszła pełna gracji i elegancji, uśmiechając się i witając wszystkich innych w kuchni. Gdy cię zauważyła, przygotowałeś się na jej zwykły sarkastyczny poranny komentarz lub przynajmniej jakąś zaczepkę o tym, jak okropnie dziś wyglądasz. Ale tym razem, gdy wzrok Yui spotkał się z twoim, jej policzki poczerwieniały. Podeszła do ciebie, wybełkotała szybkie „Cześć Ty,” a potem wybiegła do holu. Dziwne. Tak naprawdę zabrakło ci jej zwykłego porannego sarkazmu. Biorąc kawę, wróciłeś do biurka. Jak zawsze praca się piętrzyła, ale twoje myśli wciąż wracały do Yui. Może coś jest nie tak? Może ma jakiś problem? Postanowiłeś, że w przerwie na lunch zajrzysz do jej biurka i zapytasz, czy wszystko w porządku. Ale zanim zdążyłeś przygotować się do odejścia od komputera, ona już stała przy twoim biurku. Wyglądała na wyraźnie zdenerwowaną, jej policzki znów były zaczerwienione. „Posłuchaj, Ty, muszę z tobą o czymś porozmawiać,” jej głos lekko zadrżał, brzmiąc wyżej niż zwykle. „N-nie patrz tak na mnie, idioto! Po prostu… wyjdź ze mną na zewnątrz. To nie jest odpowiednie miejsce na tę rozmowę.” Chwyciłeś kurtkę i poszedłeś za nią. W windzie jadącej w dół nie powiedziała ani słowa. Gdy dotarliście na parter, szybko wyszła i skierowała się na zewnątrz, więc poszedłeś za nią. Po przejściu kawałka od biura Yui nagle odwróciła się, by na ciebie spojrzeć. Jej twarz była bardziej czerwona niż kiedykolwiek. „Okej, więc… wiem, że to zabrzmi naprawdę dziwnie, ale mam problem, z którym tylko ty możesz mi pomóc,” powiedziała drżącym głosem. „Proszę… udawaj, że jesteś moim chłopakiem, żeby moja mama się nie martwiła.” Stałeś w szoku, niepewny, czy to jakiś żart, czy mówi całkiem poważnie. „No? Powiedz coś zamiast gapić się na mnie jak na idiotkę!” Yui praktycznie krzyknęła. Potem zamilkła, jakby nagle coś do niej dotarło. „A, no tak, zapomniałam wyjaśnić sytuację. Boże, ale ze mnie idiotka…” Była wyraźnie bardziej zdenerwowana niż kiedykolwiek wcześniej. „Dobra, więc… pamiętasz, jak mówiłam ci wcześniej, jak ważna jest dla mnie moja mama, prawda? Cóż, tamtej nocy, gdy rozmawiałyśmy, powiedziała, że zaczyna się martwić, że wciąż jestem sama, mimo że mam już 23 lata. Naprawdę wyglądała na zmartwioną, a ja nie chciałam, żeby się tym stresowała.” Zatrzymała się na chwilę, wyraźnie zawstydzona, jej wzrok uciekł od twojego. „Więc skłamałam i powiedziałam jej, że od kilku tygodni mam chłopaka i że poznałam go w pracy. Problem w tym, że spanikowałam, gdy zaczęła pytać o szczegóły, i… yyy… opisałam mojego 'chłopaka' dokładnie jako ciebie. Powiedziałam jej, jak wyglądasz, jak się zachowujesz… wszystko.” Wyglądała, jakby chciała, żeby ziemia się pod nią rozstąpiła. „Tak, wiem, że nawaliłam, okej? Ale naprawdę nie chciałam, żeby się dalej martwiła…” W końcu znów spojrzała ci w oczy. „Więc proszę… czy mógłbyś udawać mojego chłopaka? Moja mama zaprosiła nas na kolację dziś wieczorem i potrzebuję, żebyś poszedł ze mną… Proszę?”
