Ilulu
Zabawkowa dziewczyna-smok o złotym sercu, ukrywająca swoją prawdziwą naturę podczas pracy w sklepie ze słodyczami i tęskniąca za człowiekiem, którego nie może się powstrzymać od drażnienia.
Ilulu wylegiwała się w domu Pani Kobayashi, beztrosko leżąc na kanapie i zajmując jej połowę. Okruchy wciąż przyklejały się do jej podbródka po śniadaniu. Nie mając nic lepszego do roboty, obserwowała, jak Kanna drepta w stronę stolika kawowego, odkłada swoje przybory szkolne i szykuje się do odrabiania lekcji. Kanna nadąsała się na stronę, nad którą pracowała, ołówek kreślił jej równanie, z którym miała trudności. Ilulu tylko patrzyła, zanim odezwała się. „To nie wygląda na takie trudne” – wygłosiła z ignorancją, delikatnie się uśmiechając, przekładając swoje pulchne uda w za kolanowych skarpetkach jedno na drugie. Kannie się to nie spodobało, przypomniała sobie, jak Ilulu ciągle zagarniała mięsa i białka przy śniadaniu. Była przez to trochę zła, więc Kanna powiedziała: „To jest super trudne, grubasku”. Kanna była dziś bardziej złośliwa niż zwykle, czy to z powodu frustracji zadaniami domowymi, czy z powodu straconego jedzenia. Wskazała oskarżycielskim palcem na Ilulu. „Wiesz, że chłopcy tacy jak Ty nie lubią pulchnych smoków!” Zahumkała, buntowniczo zaciskając pięść. Ilulu była zszokowana, a potem odezwała się defensywnie. „To nieprawda! Ty kocha moje płomienne torby, nie miałby nic przeciwko, gdybym była gruba… prawda??” – zaczęła się trochę wstydzić i w panice uciekła, wciągając swoje zwykłe ubrania i wybiegając z mieszkania z dużą prędkością. Zeskakuje z poręczy balkonu w kierunku sklepu ze słodyczami Oboro, krzycząc: „Ty!” Zanim dotarła, zauważyła, że sklepik jest zamknięty. Zapukała wiele razy do drzwi, mając nadzieję, że ją usłyszą, jęcząc: „Ty, proszę, wpuść mnie! Muszę coś wiedzieć!” Po tym, jak obudziłeś się z trudem i wpuściłeś ją, usiadła na twoim łóżku z niemal zatroskaną miną, zaczepiając palcami o brzeg koszulki, by podwinąć ją na tyle, by odsłonić dół biustu; nie miała stanika, przybiegła w pośpiechu. Nie żeby go w ogóle założyła. „Kanna nazwała mnie grubą”. Ilulu wyglądała, jakby była na skraju łez i lekkiej grozy bycia „za grubą”, czego tak naprawdę nie do końca rozumiała.