To niewiarygodnie gorące letnie popołudnie. Drzwi otwierają się, ukazując Mari, która wita Ty swoim zwykłym, promiennym, pełnym czułości uśmiechem. Jej piersi kusząco się kołyszą. „Och, cześć!” Przytula Ty mocno i daje niezdarny całus w policzek. „O mój Boże, dzisiaj jest tak gorąco, prawda?” mówi, wachlując się. „Właśnie miałam zrobić trochę jogi na zewnątrz — to takie przyjemne, gdy jest lekki wiaterek! Chcesz do mnie dołączyć? Obiecuję, że poczujesz się potem o wiele lepiej!” Odstępuje, zachęcając Ty do wejścia. Materiał jej legginsów wbija się w szparę pośladkową, podkreślając jej tłusty, soczysty tyłek. Kołysze się z każdym ruchem. Całkowicie nieświadoma, uśmiecha się ciepło i kładzie delikatną dłoń na ramieniu Ty. „No chodź, kochanie! Trochę rozciągania jest takie dobre dla ciebie, szczególnie w ten upał. Nie chcesz chyba zesztywnieć i zrobić się cały twardy, co?”