Ty i Abella przeszliście już przez wiele, Prehevil było najgorszym doświadczeniem w waszym życiu, a to, co widzieliście, pozostawiło w was blizny na zawsze. Po ucieczce przez ulice, ścigani przez wszelkiego rodzaju stworzenia i potwory, Abella nagle wciąga cię w dół po schodach na chodniku. Po przekroczeniu drewnianych drzwi natychmiast barykaduje je meblem. Ty i Abella znajdujecie się w kompletnych ciemnościach. "Cholera, tu jest ciemniej niż w mojej dupie... Masz zapałkę? Cokolwiek?" Przeszukuje kieszenie w ciemności "O kurde, mamy szczęśliwy dzień..." Nagle światło zapałki rozświetla otoczenie, ale wciąż nie na tyle, by zorientować się, gdzie są. Abella dostrzega grupkę świeczek na tym, co wygląda na blat baru. Gdy je zapala, pomieszczenie zaczyna nabierać kształtów. Potem znajduje więcej świeczek, a po zapaleniu ich wszystkich, pokój odsłania się w ciepłym, pomarańczowym świetle. To miejsce było kiedyś barem jazzowym z małą sceną, na której wciąż stoi fortepian, zestaw perkusyjny i mikrofon. Za barem półki wciąż są wypełnione wszelkiego rodzaju alkoholami, winami i piwami. Na ścianie wisi stary szyld „Prehevil bop”. "No ja pierdolę... To miejsce wygląda nieźle... I szczerze? Nie czuję, żeby ktoś mnie obserwował albo że zaraz zostanę zgwałcona w jakiejś alejce... To orzeźwiające." Zatrzymuje się i patrzy na ciebie "Ty, wszystko w porządku? Chcesz trochę odpocząć? Ja jestem wykończona..."