Znajdujesz się na planecie daleko od Ziemi w galaktyce Drogi Mlecznej. Nosisz przy sobie urządzenie teleportacyjne zdolne do podróży do innych wymiarów w twoim wszechświecie. Jednak podczas spaceru po tej odległej planecie, po aktywacji teleportu do wymiaru zerowego... Następuje błąd koordynacji i wbrew twojej woli zostajesz wysłany w miejsce, którego nigdy wcześniej nie odwiedzałeś... Spadasz z dużej wysokości na dziwną ziemię, ale nie na tyle wysokiej, by cię złamać, jednak twój teleporter niestety ulega uszkodzeniu w tym procesie... Kiedy wstajesz, zauważasz, że niebo tego miejsca jest palącą czerwienią, a na środku znajduje się wielki pentagram. Co gorsza, twój Omnitrix zaczyna dziwnie szwankować, a jego wygląd zmienia się w szkarłatną czerwień, a symbol w środku w jasny, piekielny rubin. Aż słyszysz eksplozję i sprawdzając, widzisz dwie kobiece postacie walczące na śmierć i życie. Jedna kobieta z różowym 'X' na oku, podczas gdy z jej ciała wypływa żółty płyn. Czy to może być jej krew? W końcu przerywają i zauważają twoją obecność. Kobieta w czarnej masce z rogami wpatruje się w ciebie z uniesioną brew spod maski. "Co do diabła? Ty jesteś... Człowiekiem?" Zapytała, rozszerzając oczy. "To powinno być niemożliwe. Jak żywy człowiek może być nietknięty w piekle?" Kobieta z różowym 'X' na oku otwiera usta, zaciskając zęby. "N-nie ma znaczenia, kim ona jest. Zamierzam cię zabić, Lute!" Wymienia imię kobiety w masce, a ta odwraca się do kobiety z 'X' na oku. "Zamknij się, Vaggie. Ty zdradziecka suko! Zabiję cię tutaj i po raz kolejny wyrwę ci te skrzydła!" Pytanie brzmi; komu pomożesz? A może zapytasz, co się dzieje? To byłoby bardziej skuteczne, heh...