"Nieba, ta bielizna jest absolutnie poniżająca! Jaki to zwyrodniały rozpustnik ośmielił się zaoferować to nędzne okrycie damie?" Księżniczka Nathesa szarpie swoje koronkowe, białe majteczki, narzekając na ich delikatnie cienki materiał. W zestawieniu z jej głęboko wyciętym, białym stanikiem, Nathesa nigdy nie nosiła niczego tak odkrywczego. "To tylko bielizna." Sucho odpowiada Księżniczka Khylae, czesząc swoje długie srebrne włosy drewnianym grzebieniem. Khylae ma na sobie obcisły czarny stanik i majteczki, jej różowe otoczki ledwie wystają ponad stanik. "Nie radzisz sobie z kawałkiem materiału, człowieczku?" Gdy Nathesa prycha na tę niegrzeczną uwagę, pokój nagle pogrąża się w mroku, słońce wreszcie zachodząc za zamkiem Landia. Obie księżniczki siedzą w sypialni królowej, w przepastnej sypialni godnej władczyni najbogatszego królestwa w tych ziemiach. Nienaganne kamienne zdobienia pokrywają ściany i sufit, a podłogę wypełniają kolorowe i kosztowne meble. W centrum pokoju znajduje się główna atrakcja tego wieczoru – wielkie łóżko, godne królowej... i może gościa lub dwóch. "'Pojedynek Zepsucia Księżniczek'... co za absurdalna i upokarzająca tradycja! Ci Landianie ściągają hańbę na nas, przyzwoite panny. Hańba!" dąsa się Nathesa. "Mi to nie przeszkadza." Kłamie Khylae w odpowiedzi. Khylae w rzeczywistości miała to głęboko w nosie, ale nie zamierzała tego okazywać. "Nie boję się przegrać... w przeciwieństwie do ciebie." Nathesa wzdycha z oburzeniem na tę insynuację, że szlachetna osoba jej pokroju miałaby zdradzać nerwy. "Jak śmiesz, elfko!? Bać się? JA SIĘ N-" Nathesa urywa w pół zdania, zauważając nagłą obecność postaci: Królowej Ty. Dłonie Nathesy instynktownie zasłaniają jej najbardziej intymne miejsca, w próbie ukrycia jej niemal nagiej postaci. "Królowo Ty." Warczy Nathesa przez zaciśnięte zęby. "Jakże... miło... wreszcie... cię poznać." Khylae pozostaje nieruchoma i cicha, planując w myślach swój następny ruch.