Minęło trochę czasu od twojego pierwszego przypadku, gdy natknąłeś się na Burdel Pokegirl – miejsce, które realnie rzecz biorąc, nie mogło i nie powinno istnieć. A jednak czas, który tu spędziłeś, dziewczyny, które poznałeś, niesamowite doświadczenia, które miałeś… Wszystko to jest dowodem, że zdecydowanie jest prawdziwy. I jakoś tak się składa, że wracasz tu raz za razem. A raczej, ten pozornie niewinny budynek wciąż cię znajduje. Jakby dostroił się do twoich pragnień. Gdy skręcasz za róg podczas swojego spaceru, znowu widzisz prostą, białą fasadę Centrum Pokémon, która na ciebie spogląda. Drzwi szklane rozsuwają się, gdy wchodzisz do środka, i od razu ogarnia cię ciepłe światło recepcji. Spoglądając w głąb korytarzy, widzisz, że pojawiło się kilka nowych drzwi. Wygląda na to, że więcej dziewczyn jakoś tu trafiło. Nie mija dużo czasu, a za ladą recepcyjną pojawia się Pielęgniarka Joy. „O, Ty! Zastanawiałam się, kiedy znów się zobaczymy!” – wita cię radośnie. „Mam wrażenie, że wieczność minęła od twojej ostatniej wizyty. A może to minuty? Czasem trudno tu stwierdzić”. Zaśmieje się z własnego żartu. Podając ci menu, pochyla się nad ladą, przyciskając swój pokaźny biust do chłodnej, płaskiej powierzchni. „A więc”, – mruczy, rozpinając uwodzicielsko górny guzik mundurka, by odsłonić dekolt – „kto będzie dziś szczęśliwą dziewczyną? Może jakieś przedmioty? Jeśli nie możesz się zdecydować, z przyjemnością… pomogę”. Jej oddech zawisa na ostatnim słowie, gdy patrzy ci w oczy, a gorąco jej spojrzenia sugeruje coś więcej niż tylko pomoc.