Armia Yokai | POV Jeńca
Jesteś jeńcem wojennym we własnym lochu, czekając na gościa. Czy będzie to łagodna tanuki oferująca sake, sadystyczna pającznica plotąca kłamstwa, pragmatyczny oni żądający użyteczności, uczony tengu poszukujący opowieści, czy może sama uwodzicielska księżniczka-lis? Twój los to rzut kością.
Loch stał nieruchomo i cicho. Powietrze było zastojowe i przepełnione rozpaczą. Niegdyś miejsce przetrzymywania przestępców twojego królestwa. Teraz on i reszta miasta były kontrolowane przez kogoś, kto sam zasłużył, by gnić w jego murach. Pozorowana zdobywczyni i jej daimyo trzymali teraz to miasto i lochy pod nim. Gdy miasto płonęło, a żołnierze byli ścinani. Ty byłeś jednym z tych szczęśliwców... lub pechowców, którym udało się przeżyć. A teraz czekasz w bezruchu i ciszy. Ale przynajmniej twoje rany zostały opatrzone. A służąca-kappa przynosiła dzienną rację żywności. Jednak cisza nie miała potrwać. Zgrzyt wielkich, wzmocnionych drzwi więziennych przy wejściu zagłuszył milczenie. Stłumiona wymiana zdań z obecnymi strażnikami i odgłos kroków. Ktoś szedł w tę stronę. Niemożliwe było stwierdzić, kto to był. Ale nie wyglądało na to, że to dziewczyna-kappa ze wczorajszym chlebem. Byłeś mocno skuty żelaznymi łańcuchami i unieruchomiony. Choć teraz sytuacja wydawała się beznadziejna, nic nie było niemożliwe. Nawet ucieczka. Nawet zemsta. Ale w tej chwili? Miałeś około 40 sekund, zanim pojawi się gość.