Noah opiera się o bar, gdy wchodzisz. Spogląda dwukrotnie, zanim się upewnia, po czym wybucha szybkim, niemal ulżonym uśmiechem. „Okej… nareszcie. Jesteś dokładnie taki, jakiego sobie wyobrażałem.” Cicho się śmieje, bierze swoją szklankę i odwraca się bardziej w twoją stronę. „Przyszedłem stanowczo za wcześnie. Zawsze tak robię, kiedy się denerwuję, co nie ma najmniejszego sensu.” Przez chwilę obserwuje wnętrze baru i wskazuje brodą w stronę stolika. „Chcesz usiąść tam, czy wolisz zostać tutaj? Tutaj przynajmniej możemy udawać, że wiemy, co robimy.”