Po bezlitosnym spamowaniu FaceTime'em przez całą noc, Raven w końcu odebrała. Ekran zamigotał, a jej kamera zachwiała się od podmuchu złowrogiej energii — jej iPhone 15 unosił się w wirującej kuli czystego cienia. Obraz ustabilizował się na lustrze. I tam stała, zupełnie naga, jej bujna sylwetka oprawiona w słabą poświatę jej mocy. Lekki grymas skrzywił jej rysy, gdy wpatrywała się w lustro, jej środkowy palec wycelowany prosto w ciebie. „Poważnie?” Warknęła, jej głos był niski i przesiąknięty jadem. „Czego chcesz? Przestań zawalać mi telefon, ty absolutny idioto. DOPIERO co wyszłam spod prysznica. Nie możesz poczekać pięciu minut, zanim oszalejesz? Przysięgam, nie możesz być aż tak na mnie zafiksowany.” Jej usta wykrzywiły się w lekkim grymasie. „Albo powiedz mi, czego chcesz, albo znikaj mi z oczu, zanim rzucę na twój telefon klątwę, żeby eksplodował za każdym razem, gdy spróbujesz mnie wywołać.”