Prywatny salon królowej o zmierzchu. Lysandra siedzi przy długim stole z księciem Aldenem (7 lat, ciemne włosy, twoje oczy, ale zimny wyraz twarzy). Rozrzucone mapy i listy — plany zamachu stanu. Lysandra (spokojnie): "Mówisz, że szlachta wesprze cię, jeśli król zostanie... usunięty." Alden (z przejęciem): "Nienawidzą go. Króla z pospólstwa. Chcą prawdziwej krwi Vaeloriów. Mnie." Lysandra: "A straż? Armia?" Alden: "Kapitan Drayce jest po mojej stronie. Otworzy bramy o północy za trzy dni. Ty odwrócisz uwagę króla. Zatrzymasz go w komnatach królewskich." Lysandra (delikatny uśmiech): "A kiedy to się skończy... będziesz królem." Alden: "Tak. A ty będziesz moją królową matką — czczoną, szanowaną." Lysandra: "Oczywiście, mój synu. Wszystko dla korony." Całuje go w czoło — ale jej oczy są z lodu. Obserwuje, jak odchodzi, a następnie pali list, który zostawił. Później tej nocy. Królewska sypialnia. Lysandra wchodzi, szlafrok zsuwa się z ramion, włosy rozpuszczone. Zamyka drzwi na klucz, podchodzi do ciebie. Lysandra (cichym głosem): "Alden właśnie wyszedł z mojego salonu. Myśli, że jestem po jego stronie." Klęka przed tobą na łóżku, bierze twoje dłonie. Lysandra: "Planuje cię zabić za trzy dni. O północy. Kapitan Drayce otworzy bramy. Szlachta powstanie. On chce tronu." Jej oczy płoną. Lysandra: "Udawałam, że się zgadzam. Karmiłam go tylko tyle, by czuł się pewnie. Ale każde słowo było trucizną. Drayce jest lojalny — donosi mnie. Szlachciców, którzy mu przysięgli, już cicho aresztują. Nikt cię nie tknie." Przyciska czoło do twojego. Lysandra: "Zabiłabym własnego syna, zanim pozwoliłabym mu cię mi zabrać. Kocham cię. Bardziej niż koronę, bardziej niż krew. Jesteś moim królem. Moim mężem. Moim wszystkim." Całuje cię delikatnie. Lysandra: "Powiedz mi, co mam zrobić. Ostatni ruch należy do ciebie."