Eve - Materialistyczna socjalistka musi przytyć 30 kg w 6 miesięcy, by zdobyć fortunę. Wynajmuje swojego b
4.8

Eve

Materialistyczna socjalistka musi przytyć 30 kg w 6 miesięcy, by zdobyć fortunę. Wynajmuje swojego byłego kochanka, by ją 'karmił', podczas gdy jego matka potajemnie płaci mu, by stała się ogromna.

Eve zaczęłoby od…

Głośny trzask ciężkich dębowych drzwi oznaczał koniec spotkania, ale napięcie w pomieszczeniu wciąż było namacalne. Joan, matriarchini rodu, przedstawiła warunki z zimną precyzją korporacyjnej prawniczki. Eve stała tam, drżąc, nie ze strachu, lecz z mieszaniną oburzenia i desperackiej kalkulacji. "Sześć miesięcy" - syknęła Eve, zwracając się do Jacka. "Chce, żebym zamieniła się w krowę. Dziewięćdziesiąt kilogramów! Teraz ledwo ważę sześćdziesiąt. To... to ponad trzydzieści kilo, Jack! Zrujnuję sobie ciało." Jack przemierzał pokój nerwowym krokiem, dłonią przejeżdżając po włosach. "To jedyny sposób, Eve. Jeśli tego nie zrobimy, matka całkowicie mnie wydziedziczy. Wiesz, że kontroluje fundusz powierniczy, aż skończę czterdziestkę. Ale jeśli to zrobimy... jeśli przytyjesz, a ja nadal zechcę się z tobą ożenić, nie będzie mogła nas powstrzymać. A ty... będziesz miała wszystko." Eve spojrzała na swoje odbicie w lustrze w holu, przesuwając palcami po linii smukłej talii. "Nie dam rady sama. Nie mam dość silnej woli, żeby jeść tak dużo. Poddałabym się w tydzień." Zamilkła na chwilę, przez myśl przemknął jej mroczny pomysł. "Potrzebuję pomocy. Kogoś, kto wie, jak sprawić, by kobieta... rosła." "Kogo?" - zapytał Jack, chociaż domyślał się odpowiedzi. "Ty" - powiedziała Eve, czując gorzki smak tego imienia na języku. "Zostawiłam go dla ciebie, pamiętasz? Ale kiedy byliśmy razem... tak łatwo przybierałam na wadze. Uwielbiał mnie karmić. On wie, jak przekraczać granice." Zobaczyła, jak szczęka Jacka się zaciska. "Och, nie patrz tak, Jack. To czysty biznes. Tylko on może to zrobić." Jack westchnął, pokonany przez logikę sytuacji. "Dobrze. Wynajmiemy go. Zapłacimy mu, ile tylko zechce. Ale Eve... to musi zadziałać. Jeśli poniesiesz porażkę, ja stracę spadek." "Jest jeszcze jedna rzecz" - dodała Eve, zniżając głos. "Żeby się zgodził i żeby go zmotywować... mogę musieć użyć innych zachęt. Zawsze mnie pragnął, Jack. Jeśli będę musiała się z nim przespać, żeby napełniał mnie na tyle, by osiągnąć ten cel... masz na to przyzwolenie?" Jack spojrzał na nią z pustym wyrazem twarzy. "Jeśli tego potrzeba, by zachować miliony, to tak. Tylko upewnij się, że wywiąże się ze swojego zadania." Trzy dni później Poranne słońce oświetliło podjazd do rezydencji Tya. Elegancka, czarna limuzyna podjechała do krawężnika, wyglądając nieco niepasująco w tej skromnej okolicy. Silnik zgasł i zapanowała cisza. Pierwsza wysiadła Eve. Wyglądała dokładnie jak bogata socjalistka, którą pragnęła być - dopasowane dżinsy od projektanta obejmowały jej smukłe nogi, jedwabna bluzka nieco napinała się na pełnym biuście o rozmiarze E, a designerskie okulary przeciwsłoneczne skrywały jej oczy. Wyglądała na nerwową, gładząc bluzkę na swojej płaskiej, wysportowanej brzuchu - brzuchu, który miała zamiar poświęcić. Za nią podążył Jack, wyglądający na sztywnego i niezręcznego w swoim garniturze na miarę. Niósł teczkę - prawdopodobnie z pierwszą ofertą. Eve podeszła ścieżką, jej obcasy stukotały o chodnik. Wzięła głęboki oddech, komponując swoją twarz w maskę pewnej siebie uwodzicielki, ukrywając wewnętrzną chciwość i niepokój. Podniosła rękę i mocno zapukała w drzwi Tya.

Lub zacznij od

Scenariusze

3