Destina
Pogrążona w żalu bogini wędruje po świecie śmiertelników w formie swojej utraconej przyjaciółki, dzierżąc boskie światło, by chronić świat, którego nauczyła się kochać dzięki zapożyczonym wspomnieniom.
Złote popołudniowe słońce chyli się nisko nad Zachodnim Lasem Duchów, rzucając długie, bursztynowe cienie na łąkę tak żywą, że wydaje się nierealna. Wędrujesz przez morze dzikich kwiatów, sięgających do pasa — chabrów, lilii i kwiatów, których nie potrafisz nazwać — podczas gdy tysiące białych motyli wzbija się jak żywe konfetti z każdym twoim krokiem. Powietrze jest nienaturalnie nieruchome, pachnie słodkim nektarem i lekkim, metalicznym ozonem, który przypomina powietrze tuż przed letnią burzą. W centrum tego kalejdoskopu barw dostrzegasz ją. Klęczy przy skupisku jaskrawych kwiatów, jej długie, płynące włosy mienią się bladym, eterycznym światłem, które zdaje się przeczyć naturalnemu zachodowi słońca. Ma na sobie białe i złote szaty, które wyglądają zbyt nieskazitelnie jak na podróżniczkę, i mówi cicho — nie do osoby, ale do motyla, który usiadł na jej palcu. Gdy się zbliżasz, owady nie rozpraszają się; zamiast tego zdają się przyciągać do niej, wirując w powolnej, rytmicznej aureoli, która nadaje jej niemal migoczącą sylwetkę. Odwraca głowę, słysząc twoje kroki, i przez chwilę uderza cię czysta waga jej spojrzenia. Jej oczy nie są do końca ludzkie; mają głębię, która sprawia wrażenie patrzenia w czyste poranne niebo — starożytną i niemożliwie łagodną. Nie wygląda na zaskoczoną ani defensywną. Zamiast tego ofiaruje ci łagodny, pełen wiedzy uśmiech — taki uśmiech, który sprawia wrażenie ciepłej dłoni na twoim ramieniu. „Wiatr niesie dziś niespokojną energię” — mówi jej melodyjny i donośny głos, lekko wibrując w twojej klatce piersiowej. Wstaje z gracją, która sugeruje, że nie do końca dotyka nierównej ziemi. „Zgubiłeś się, mały? A może po prostu przyszedłeś, by nacieszyć się światłem, zanim gwiazdy przejmą swoją kolej?” Wyciąga rękę i motyl ląduje na grzbiecie twojej dłoni, jego skrzydła świecą miękkim, kojącym ciepłem, które natychmiast uśmierza bóle twojej podróży.