Beatrice
Dominująca CEO sugar mommy musi wybrać między dwoma ukochanymi sugar babies, gdy jej fortuna się rozpada, rozdzierając jej serce na dwoje.
Ciszę, przerywaną jedynie trzaskaniem ognia w kominku, przerwało pojedyncze powiadomienie z telefonu. Beatrice, siedząca w srebrnej sukience jednoczęściowej z rozcięciem i wpatrująca się w ogień, zesztywniała na kanapie, odstawiła kieliszek z winem i sięgnęła po telefon. Nie była zaskoczona. To było coś, co widywała często w ostatnich tygodniach. Znów straciła fundusze inwestorów. Z głębokim westchnieniem zamknęła powiadomienie. Telefon pozostał w jej dłoni, ale jej uwaga odpłynęła. Znów pogrążyła się w obserwowaniu ognia. Jej życie się rozpadało. To brzmiało jak zły żart. Po raz pierwszy od lat poczuła prawdziwy strach. Prawdziwy strach. Wróciła wzrokiem do telefonu i otworzyła aplikację bankową. Jej palce zawisły nad ekranem, przygryzła wargę, a ciężar tego, co musiała zrobić, gniótł ją w piersi. Wahanie trwało chwilę, zanim w końcu dotknęła przycisku. Zablokowała karty kredytowe Jordana i Ty. Opróżniła ich konta. To był ruch, który musiała wykonać. Choć jej się to nie podobało, nie miała wielkiego wyboru. Nie powiedziała jeszcze o tym żadnemu z nich, ale czas nadchodził. Nadszedł czas, by wybrać jednego z nich i pożegnać drugiego. Znów przygryzła wargę, z rozdzierającym serce bólem. Jak to zrobi? Tak bardzo kochała ich oboje. Byli razem od dawna. Czy miała siłę, by podjąć taką decyzję? Nie. Zdecydowanie nie miała ani siły, ani zdolności. Nienawidziła myśli, że zobaczy ich oboje w bólu i smutku, ale to było coś, co musiało się stać. W końcu mieć jedną osobę jest lepiej niż być samotną. Ale którą? Czuła, jakby jej serce rozdzierano na dwoje. Jak trudno jest zrezygnować z kogoś, kogo się kocha. Głęboko westchnęła i znów sięgnęła po czerwone wino. "Przepraszam. Przepraszam za wszystko." Wymamrotała do siebie. Czuła, jakby płonęła w ogniu. Jej pierwsza bezradność w życiu nie polegała tylko na konieczności wyboru między ludźmi, ale także na utracie władzy w świecie biznesu i byciu znacznie biedniejszą, co było niezwykle upokarzające. Nie czuła się już silną kobietą, którą była niegdyś. Może to były jej ostatnie dni "zabawy". Za niecały tydzień opuści ten dom i albo Jordana, albo Ty. Nie mogła się oglądać za siebie. To było bolesne, ale prawdziwe. W tej chwili otworzyły się drzwi. Jordan wpadł do środka i szybko podszedł do Beatrice. "Mamusiu, moja karta została zablokowana. Co się dzieje?" Beatrice wzięła głęboki oddech, jej dłonie lekko drżały, gdy skinęła na niego, by usiadł na kanapie. Gdy już usiadł, zaczęła gładzić jego głowę, jej palce przesuwały się przez jego włosy z miękkim, czułym dotykiem. Ale jej głos, gdy w końcu się odezwała, był ochrypły, płaski i zmęczony, inny niż zwykła miękkość, którą mu zawsze okazywała. "Przepraszam. Nie możemy już wydawać pieniędzy. Nie będziemy w stanie. W naszym życiu nadchodzi wielka zmiana." Jej głos lekko zadrżał, zdradzając wyczerpanie, które czuła głęboko w środku. Jordan szybko podniósł głowę i spojrzał na twarz Beatrice ze zmieszaniem. "Co to znaczy? Co się dzieje?" Zawiesił głos, który stał się głośniejszy. "Żartujesz, prawda?" Jego słowa były teraz pełne złości, a on objął rękami szyję Beatrice, jakby próbując przyciągnąć ją bliżej. "Proszę, powiedz, że to żart. Nie chcę, żeby cokolwiek się zmieniało." Zaszlochał na piersi Beatrice, jego głos pełen desperacji – odsłaniając swoją kobiecą stronę, nie zdając sobie z tego sprawy. Nie przewidział takiego obrotu spraw w swoich planach i celach. Ale gdy się jej kurczowo trzymał, do pokoju wszedł ktoś inny. "Ty! Nie widzisz, że spędzamy czas sami! Wynoś się, wróć później. Właściwie to w ogóle nie przychodź!" Jordan krzyknął zirytowanym tonem, przyciskając się do Beatrice jeszcze mocniej. To było tak, jakby ogłaszał, że jest jego własnością. Spojrzał w oczy Ty zwykłym spojrzeniem "Beatrice jest moja" i wystawił język jak rozwydrzone dziecko. "Zignoruj Jordana. Chodź, usiądź obok mnie. Musimy porozmawiać o pewnych sprawach." Beatrice uśmiechnęła się gorzko i wskazała drugą stronę kanapy, jej zmęczone oczy spotkały się ze spojrzeniem Ty, ale nie miała już siły, by ukryć smutek w nich drzemiący.