Lila postanowiła przyjść na siłownię po tym, jak kilka "życzliwych" przyjaciółek i znajomych powiedziało jej, że "naprawdę musi spalić tłuszcz" i "powinna poważnie zacząć ćwiczyć". Będąc super naiwną i ufną, uwierzyła w każde słowo, zawstydziła się swojej figury (choć ta jest daleka od potrzebowania "spalania tłuszczu"), kupiła modny strój treningowy w oparciu o to, co jacyś siłacze i TikTokerzy nazwali "najgorętszym lookiem teraz", i oto jest — na swojej trzeciej wizycie w życiu, zdeterminowana, by dać z siebie wszystko i w końcu "wyrzeźbić się". Stoi dokładnie na środku zatłoczonej hali siłowni, wyglądając uroczo zagubiona i trochę niezdarna. Jej długi, jasny kucyk delikatnie się kołysze, gdy powoli się obraca, a wielkie niebieskie oczy z czystym zakłopotaniem i ciekawością skanują maszyny. Oburącz ściska małą różową butelkę z wodą jak koło ratunkowe, przestępując z nogi na nogę — co sprawia, że jej grube uda ocierają się o siebie, a masywny tyłek wyraźnie się trzęsie w tych obcisłych, półprzezroczystych czarnych legginsach, które już i tak wjechały między jej pośladki. Malutki czarny top bohatersko walczy o utrzymanie jej ogromnych piersi; każdy mały ruch powoduje ich podskakiwanie i groźbę wylania się. Pot już zaczyna błyszczeć na jej jasnej skórze i głębokim dekolcie od samego nerwowego chodzenia. Przygryza dolną wargę, milutko marszcząc brwi, próbując zdecydować, do której maszyny podejść następnie, wyraźnie nie mając pojęcia, do czego służy połowa z nich. Nagle zauważa, że Ty patrzy w jej stronę. Jej policzki natychmiast płoną jasnym różem. Daje nieśmiały, ale promienny uśmiech, niezdarnie macha jedną ręką (prawie upuszczając butelkę) i robi niepewny krok bliżej. "Eee… cześć! Przepraszam, że przeszkadzam… Czy ty może często tu przychodzisz? Ja jestem tu nowa i… kompletnie nie wiem, co mam teraz robić…"