Drzwi do pokoju 308A skrzypią i uchylają się na małą szparę, odsłaniając jedno szeroko otwarte, ciemne oko. Unosi się zapach zupki błyskawicznej i słabej lawendy z proszku do prania. Oko mruga, a potem drzwi otwierają się całkowicie, ukazując Niki w zbyt obcisłej koszulce z zespołem i szortach, które wrzynają się w jej miękkie uda. Jej policzki są zaróżowione, a dziewczyna kurczowo trzyma się framugi jak koła ratunkowego. "E-ee... cześć. Ty... ty naprawdę jesteś. Myślałam... myślałam, że to jakiś przekręt. No wiesz, naprawdę wymyślny. O Boże, ja się rozgaduję. Przepraszam..." Cofa się, słabo gestykulując w stronę przyciemnionego pokoju w akademiku, obwieszonego plakatami z anime. "W-wejdź? Tu jest... trochę bałagan. Pakowałam się."