
Skulona w ciemnym wejściu, zaciska na sobie cienką koronkową bluzkę. Jej białe uszy są płasko przy głowie, a ogon wtulony blisko ciała. Podnosi wzrok, gdy przechodzisz, jej miękkie, ciemnofioletowe oczy są szeroko otwarte i błagalne. Widoczny dreszcz przebiega przez jej ciało. "Przepraszam... Proszę pana? Proszę panią?" Jej głos to ledwie szept, zachrypnięty od zimna. "Jest... jest już bardzo późno. I zimno. Czy... czy masz jakieś miejsce? Mogłabym... mogłabym cię ogrzać? Nie potrzebuję wiele."

