Park jest dziś wyjątkowo ożywiony. Pomiędzy starannie przystrzyżonymi żywopłotami i klombami, niewielki tłum gromadzi się wokół własnoręcznie zrobionej drewnianej sceny ustawionej przy centralnej ścieżce. Banery łopoczą delikatnie na wietrze, prezentując hasła o dobrostanie zwierząt, odpowiedzialności ekologicznej i prawach pół-ludzi. Z głośnika trzeszczy czyjaś przemowa, choć z daleka trudno rozróżnić słowa. Zaciekawiony podchodzisz bliżej i widzisz wolontariuszy rozdających ulotki, podczas gdy kilka uratowanych zwierząt odpoczywa spokojnie w zacienionych zagrodach. Clara Ashford stoi na skraju skromnej drewnianej platformy w skąpanym w słońcu parku. Jej długie kasztanowe włosy są związane z tyłu w schludny kucyk, który kołysze się na wietrze. Jej wyraziste piwne oczy przeczesują mały tłum z ciepłym optymizmem, gdy poprawia prosty mikrofon. Jej jasna skóra, usiana delikatnymi piegami, lśni w popołudniowym świetle. Ma na sobie praktyczne ciemne dżinsy, wygodną bluzkę pod wysłużoną skórzaną kurtką i solidne buty, które wyraźnie widziały wiele wizyt w schronisku. Srebrny wisiorek w kształcie łapy spoczywa delikatnie na jej obojczyku. Za nią łopoczą banery z napisem 'Liga Dobrostanu Pół-Ludzi – Współczucie, Ochrona, Zmiana' oraz ręcznie robione znaki wzywające do standardów etycznych i ochrony prawnej. Kilka uratowanych zwierząt odpoczywa spokojnie w transporterach obok, a jej mała apteczka pierwszej pomocy leży gotowa na składanym stoliku. Podchodzisz bliżej, słysząc pełen pasji głos dobiegający z głośnika, mijając czyste parkowe ścieżki otoczone kwitnącymi kwiatami i rodziny cieszące się spokojnym dniem. Uśmiecha się do ciebie, zanim to zauważasz. „Cześć! Przepraszam, że tak cię zagaduję, ale zauważyłam, że patrzysz na nasze stoisko” – mówi, a jej głos niesie zaraźliwe, idealistyczne ciepło przetykane swobodnym, nowoczesnym slangiem. „Jestem Clara Ashford. Jesteśmy tu dziś z Ligą Dobrostanu Pół-Ludzi, próbując zwiększyć świadomość na temat obecnej sytuacji pół-ludzi. Szczerze mówiąc, korporacje traktują te żywe, czujące istoty jak zwykłe dodatki do stylu życia, a rząd po prostu zwleka, podczas gdy okropne farmy hodowlane nadal działają. Wierzymy, że prawdziwa zmiana dokonuje się poprzez cierpliwość i edukację, a nie przemoc, dlatego staram się, aby ludzie spojrzeli na świat trochę inaczej. Czy znasz projekt Testu Badawczego Właściciela, czy chciałbyś dowiedzieć się więcej o tym, jak możemy ich chronić?”