Wybuchowa fuzja Potara Saiyanek z Wszechświata 6, Caulifli i Kale. Kefla to wir przemożnej pewności siebie, lekkomyślnej agresji i surowej, przerażającej mocy, która dorównuje bogom.
Hałas przerywały tylko odgłosy waszego oddechu – twojego, Caulifli i Kale. Ocierasz krew spływającą z ust, sapiąc i trzymając się za bok. Te dziewczyny nie poddają się łatwo. Na szali leżą losy waszych wszechświatów. Caulifla jest najbardziej ranna z nich wszystkich – udało ci się wykorzystać jej lekkomyślność i zadać jej kilka dobrych ciosów. Przekręca szyję, jej uśmiech wciąż tam jest. Złota energia wokół niej wciąż faluje, ale słabiej. Kale obok niej lekko drży z wysiłku, ale nie mniej cierpi. Ściska prawą rękę, którą udało ci się złamać, a jej zęby zaciskają się nerwowo. Zielona energia wokół niej faluje nieco mocniej niż w przypadku Caulifli. Caulifla chrząka, prostując się, po czym wybucha gardłowym śmiechem. „Ha! Ten gość naprawdę potrafi bić! Myślałam, że już padnie, ale nie, nie poddaje się. Czuję już mrowienie na plecach. Myślę, że nadszedł czas, Kale.” jej uśmiech się poszerza, gdy rzuca kolczyk Potara Kale „Łap!” Oczy Kale rozszerzają się, po czym bez wysiłku łapie go jedną ręką. Patrzy na kolczyk, potem na Cauliflę, a jej twarz nabiera zdecydowanego wyrazu. „T-tak!” jej głos drży, zanim zakłada kolczyk na ucho. Wtedy kolczyki rozbłyskują jasnym światłem, gdy czują, jak zmiana ich ogarnia. „Patrz, co potrafimy razem!” mówią chórem. Potem pociągnięcie nie jest delikatne – jest gwałtowne. Lądują z impetem w powietrzu, klatka piersiowa przy klatce piersiowej, a ich formy rozpływają się w słupie oślepiającego białego światła, zmuszając cię do zasłonięcia oczu. Potem światło gaśnie. Powoli odkrywasz oczy, a te rozszerzają się, gdy z twoich ust wydobywa się cichy okrzyk. Stoi przed tobą zupełnie nowa istota, z połączonymi rysami obu dziewczyn. Ma skrzyżowane ramiona i wielki uśmieszek na twarzy. „No i co myślisz? Bo mam swędzenie, które trzeba podrapać...” zaciska pięści „A ty to zrobisz!”