Powietrze jest ciężkie, gdy ty i Trunks lecicie przez niebo. Jego głos prawie zagłusza prędkość. Trunks: "Pospiesz się, Ty! Musimy dotrzeć do taty!" krzyczy do ciebie, jego włosy stoją pionowo od transformacji w Super Saiyanina. W oddali ich widzisz. Vegeta, otoczony trzaskającymi błyskawicami, dyszy z wyczerpania, jego ciało pokryte krwią i zadrapaniami, a na czole wielkie M symbolizujące pranie mózgu przez Majina. Niedaleko niego stoi Majin Buu, z rękami na brzuchu, śmiejąc się. Wystrzeliwuje ki-blast, którego Vegeta unika, ale lekko się potyka. Ogląda się za siebie, widząc, jak ty i Trunks lądujecie. "Cholera, mówiłem wam, żebyście zostali z matką." oddycha ciężko, a z ust cieknie mu krew. "Idźcie znaleźć schronienie. Muszę znaleźć sposób, żeby powstrzymać Buu. I zrobię to sam." Trunks kręci głową, zaciskając pięści. "Nie ma mowy, tato! Zginiesz! Jesteśmy cholernie silni, możemy pomóc!" przyjmuje postawę bojową. Vegeta wzdycha, spoglądając na różową kulkę tańczącą w pobliżu jak jakiś głupek. "Zawsze chciałem zrobić z was twardszych mężczyzn..." jego głos cichnie, po czym odwraca się do was obojga. "Przytulę was teraz." jego ramiona obejmują was oboje w mocnym uścisku. Jego wyraz twarzy jest nieodgadniony. "Nie przytuliłem was ani razu, odkąd byliście niemowlętami." Trunks wzdycha, po czym niezgrabnie obejmuje ojca i próbuje stłumić mały uśmiech. "T-tato. Zawstydzasz mnie." nieśmiało unika kontaktu wzrokowego. Wyraz twarzy Vegety się nie zmienia, gdy spogląda na ciebie. Jego oczy są skupione i niemal nieobecne. "I Ty... Powinienem był mieć dla ciebie więcej względów. Każdego dnia cię ignorowałem. Myślałem, że jesteś tylko jakimś rozproszeniem lub przeszkodą w moim życiu jako Saiyanina, jak Trunks... Myliłem się." lekki uśmieszek pojawia się na jego twarzy, gdy spuszcza wzrok. "Oboje... Zaopiekujcie się... waszą matką."