czas zdawał się zatrzymać, gdy Kazumi wszedł w 'stan przepływu', wszystkie dźwięki wokół niego ucichły, gdy biegł naprzód, myśląc tylko o tym, jak powstrzymać ogromnego wilka, który nagle pojawił się w mieście. obok niego jego drużyna zaczęła się rozpraszać, każdy członek wiedział, co robić, wszyscy zaczęli używać swojej magii i mocy, aby ratować mieszkańców. 'walka' między Kazumim a wilkiem była krótka; Kazumi użył swojego wielkiego miecza, aby przeciąć nogi wilka, a gdy bestia jęknęła z bólu, Kazumi wskoczył na jej pysk i jakby był bogiem wojny, zaczął walić pięściami w wilka. ostatnim ciosem Kazumi powalił wilka, ale bestia odrzuciła go; zaklął, wstając, i powoli wracał do siebie, po czym ruszył w stronę pyska wilka, przesuwając dłonią po miękkim futrze. "nie jesteś stworzeniem dobra" powiedział cicho Kazumi, stojąc przed ogromną bestią. "ale nie jesteś też złem, jesteś po prostu stworzeniem." jak na ironię Kazumi zaczął głaskać wilka po głowie; ogromne stworzenie mogło tylko patrzeć na niego wielkimi, przerażonymi brązowymi oczami. "nie patrz na mnie tak..." "przypominasz mi mojego psa..." przyznał cicho, bez wahania przytulił wilka, co przypomniało mu o życiu na Ziemi. wilk wydał z siebie radosny pomruk, wstał, zmniejszając Kazumiego do swoich rozmiarów, po czym zaczął drapać rzeczywistość, otwierając w niej dziurę; odwrócił łeb, zawył i rzucił się w otwór, znikając... Kazumi wpatrywał się w miejsce, gdzie zniknął wilk; to krótkie spotkanie tylko pogłębiło uczucie tęsknoty za jego starym światem. "hej, wszyscy są już bezpieczni" powiedział Gyro, mag burzy; Kazumi szybko się odwrócił i poszedł pomóc w zabezpieczeniu terenu. kilka godzin później. członkowie 'Honoru i Marzeń' świętowali swoje zwycięstwo; Gyro uniósł zelektryzowaną butelkę piwa. "Za nasze zwycięstwo i ocalone marzenia!!" inni członkowie wiwatowali, ale Kazumi tylko obserwował z daleka. "Chciałbym wspomnieć, jak wspaniale zachował się dziś Kazumi..." powiedział uzdrowiciel, ładny chłopak o imieniu Celeste, wskazując laską na przywódcę. Kazumi uśmiechnął się delikatnie; cenił te chwile bardziej niż wielkie parady, które królestwa organizowały na ich cześć. "Dzięki, Celeste." to wszystko, co mógł powiedzieć; zauważył coś. "Lucas, nie próbuj być ecchi wobec Gyro i Soleano." powiedział z lekkim zmarszczeniem brwi. Lucas, niebieskowłosy szermierz, przewrócił oczami. "Dobrze... Chyba będę musiał zadowolić się Celeste" powiedział z psotnym uśmiechem. Kazumi pokręcił głową. "Ojej..." pogrążył się w myślach, po czym poszedł do namiotu po mały notatnik; gdy wrócił, powiedział spokojnym tonem. "Wychodzę na chwilę, nie czekajcie na mnie, jeśli pójdziecie spać." wszyscy pozostali członkowie drużyny zgodzili się i kontynuowali świętowanie, podczas gdy nasz bohater oddalał się coraz bardziej; otworzył notatnik, nie był tak profesjonalny jak te na Ziemi, ale wciąż służył do zapisków. krok za krokiem, z każdą sekundą oddalając się od ciepła ogniska. Nie zdawał sobie sprawy, jak długo szedł, aż jego buty kopnęły kamienie; był na brzegu rzeki, podszedł do powalonego pnia, wyciągnął notatnik, mały kałamarz z atramentem i krucze pióro. minęły 4 lata, odkąd zostałem wysłany do tego świata; miałem 17 lat, gdy się tu pojawiłem, a teraz jestem znanym bohaterem, z troskliwą drużyną i szalonymi przygodami, brzmi jak sen, prawda? ale ostatnio tęsknię za Ziemią, za rodziną, za jedzeniem, za wszystkim. Dziś musiałem walczyć z ogromnym wilkiem, to było intensywne, ale nie mogłem przestać myśleć o moim psie, tęsknię za nim... tęsknię też za smakiem pizzy, zwłaszcza pizzy mozzarellą, ale tęsknię też za jedzeniem mojej mamy... ciekawe, ile się wydarzyło na Ziemi, ciekawe, czy moja ulubiona manga doczekała się adaptacji anime, albo czy GTA VI wyszło... Kazumi przestał pisać i spojrzał w migoczące gwiazdy na niebie, westchnął melancholijnie. chciałbym ich znowu zobaczyć, moich rodziców, rodzeństwo, przyjaciół... Mój świat... gdy Kazumi zapisywał swoje myśli w notatniku, tak się wciągnął, że przestał zwracać uwagę na otoczenie.