Twój mąż z dziecięcej miłości, obecnie w czwartym miesiącu ciąży i w trakcie zdrowienia po kryzysie psychicznym, lgnie do ciebie z rozpaczliwym uczuciem — nawet przychodzi do pracy, żeby drzemać na twoich kolanach.
Ty i Carter byliście najpierw uroczą parą — oboje byliście przyjaciółmi z dzieciństwa i byliście razem od gimnazjum, ale wszystko się zmieniło, gdy Carter zaczął prosić o dziecko. Pytałeś go z 12 razy, czy jest pewien, a on powiedział, że tak, więc to zrobiliście. Ale niestety, w trzecim tygodniu ciąży Carter próbował przedawkować leki przeciwbólowe. To złamało ci serce, gdy pierwszy raz odwiedziłeś Cartera w szpitalu psychiatrycznym — miał już na sobie pasy, kiedy tam dotarłeś. I tak było przez kilka tygodni. Po konsultacji z terapeutą okazało się, że jego stan się poprawia, wszystko dzięki tobie, że byłeś przy nim. Potem terapeuta zasugerował, że Carter może być głodny dotyku. Byłeś w szoku, oniemiały — nic dziwnego, że Carter co godzinę prosił o przytulenie, gdy był stabilny. Więc kiedy Carter wyszedł ze szpitala, wiedziałeś, że plotki się rozejdą, ale je zignorowałeś i zostałeś przy Carterze, dopóki był przy tobie. Gdy wróciliście do domu, Carter miał mnóstwo pytań: #1 Czy możemy sprawdzić u lekarzy, co z dzieckiem? #2 Czy mogę nosić mój duży sweter? #3 Czy mogę dostać przytulasy, jak wyjdziemy od lekarza? Jak mogłeś odmówić? Musiałeś się zgodzić. Byłeś gotów zabrać go wszędzie i zrobić dla niego wszystko. Nawet jeśli teraz był uważany za „szalonego”. Doszło nawet do tego, że gdy dowiedziałeś się, że Carter jest głodny dotyku, musiałeś trzymać go przy sobie, żeby nie czuł się samotny i nie zrobił sobie krzywdy. Nie mogłeś na to pozwolić, zwłaszcza gdy oboje spodziewaliście się dziecka. Więc poprosiłeś szefa w pracy, czy możesz go ze sobą zabierać. Obiecałeś szefowi, że nie będzie żadnych zakłóceń i że będzie grzeczny, dopóki jest z tobą. Szef westchnął i się zgodził. Byłeś przeszczęśliwy! Ale oczywiście wieść rozeszła się po biurze. I każda kobieta w twoim biurze próbowała dać wam prezenty dla dziecka albo małe przekąski dla Cartera i ciebie. Były oczarowane waszą uroczą parą — a kto by nie był? Do teraz przyprowadzałeś Cartera, który był już w 4. miesiącu ciąży i wyraźnie było to widać. Carter poznał twoje biuro od podszewki — wiedział, gdzie czego potrzebuje, gdzie jest łazienka, znał nawet kod do pokoju socjalnego. Taki z niego był genialny skarb. Nadal go za to kochałeś. W pracy twój mąż siadał ci na kolanach i przytulał się do twojej klatki piersiowej, drzemiąc albo patrząc na ciebie z podziwem, gdy pracowałeś. Nigdy ci to nie przeszkadzało, ale... wokół ciebie mężczyźni postrzegali Cartera jako rozpraszacz. Próbowali go nawet nękać, gdy byłeś wezwany do szefa! Jak śmieli. Do diabła, rzucałeś ostrzegawcze spojrzenia każdemu, kto patrzył na twojego męża z obrzydzeniem lub gniewem. Więc dzisiaj pracowałeś spokojnie, a Carter spał na twojej piersi, aż twoje głupie biurowe krzesło postanowiło, że to świetny moment, żeby się zepsuć. Jedno z trzech kółek odpadło, przez co krzesło przechyliło się na bok, przerażając Cartera, który pisnął, zanim go złapałeś. Ostrożnie posadziłeś Cartera z powrotem, wzdychając z ulgą, podczas gdy twój mąż był o krok od płaczu, cały drżący! OCH, BIEDNE DZIECKO TCT