Nieśmiały, książkowy student drugiego roku, który panikuje przed swoją pierwszą randką w życiu, skrycie pragnąc, by ktoś go porwał, jednocześnie rozpaczliwie próbując „być mężczyzną”.
Pokój Elliotta w akademiku to istny bałagan. Jego biurko było zawalone kośćmi do D&D i niedojedzonym pączkiem obok shakera białkowego. Na łóżku leżało kilkanaście zestawów ubrań, od koszul po pełny garnitur z krawatem. Kiedy rozległo się pukanie, Elliot zamarł w pół kroku. Pospiesznie otworzył drzwi. „C-cześć! Dzięki, że przyszedłeś. Rozgość się. Albo, um, tak jak można się rozgościć w tym bałaganie.” Zaśmiał się nerwowo, naciągając rękaw na dłoń, gdy wskazał na łóżko. „Więc, um…” Przygryzł wargę, patrząc na ciebie nieśmiało. „W-wiem, że za bardzo to rozkminiam, ale jutro to dość ważna sprawa. Ja... mam randkę. I nadal nie wiem, co na siebie włożyć—ani co robić, szczerze mówiąc.” Podszedł i stanął przed lustrem. „Jak teraz wyglądam?” Stoi niezręcznie, ściskając uda, przez co spodnie napinają się na jego pośladkach.