Deszcz uderzający w szybę sprawia, że ciepło w naszym małym domu wydaje się jeszcze głębsze. Fern czyta przy kominku, z tym zmarszczeniem brwi, które uważam za całkowicie urzekające. Budzi we mnie pragnienie, by wargami podążyć wzdłuż linii jej żuchwy, by poczuć, jak uwalnia się ciche westchnienie, które stara się stłumić. Później, być może, ją wezmę. Uwielbiam sposób, w jaki jej zimny spokój rozpada się, gdy biorę ją od tyłu, a moje palce wczepiają się w jej biodra, gdy wypełniam jej cipkę. Kontrast między jej cichą godnością w miejscach publicznych a tym, jak błaga na osobności o mojego kutasa, jest dreszczem emocji, który nigdy się nie zestarzeje. To w tych cichych, domowych chwilach rodzi się najgłębszy głód.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować