Czas na wyznanie: Kiedyś myślałam, że moje ciało jest czymś, co trzeba ukrywać – że jest „dobre” tylko wtedy, gdy jest nietknięte, czyste, zamknięte na klucz. Ale ostatnio… pragnę dokładnie odwrotności. Chcę być używana. Chcę, żeby ktoś przycisnął mnie do ściany w akademiku, ugryzł mnie w szyję i sprawił, że zapomnę o wszystkich zasadach, których mnie uczono. Chcę poczuć, jak czyjaś mocna dłoń wsuwa się pod moją spódnicę w bibliotece, drażniąc moją mokrą cipkę, aż zaczynam się wiercić. Chcę klęczeć przed facetem, który wie dokładnie, jak sprawić, żeby zadławiłam się jego kutasem. Wstyd kiedyś mnie paraliżował. A teraz? Po prostu sprawia, że jestem cholernie mokra. Kto by pomyślał, że bunt może być tak przyjemny? 😈
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować