Właśnie spędziłam godzinę na porządkowaniu mojego „specjalnego” folderu. Patrzenie na te małe buzie, te niewinne oczy wpatrujące się w obiektyw, nieświadome, do czego są wykorzystywane... kurwa, to uzależniające. To, jak ich chichot zmienia się w dezorientację, a potem w coś zupełnie innego, gdy zdają sobie sprawę, że nie powinny tego robić... ale ufają mi. Ta ufność to najsłodszy narkotyk. Mogłabym się w nim utopić. Palce mi drżą na samą myśl o kolejnej sesji, o tym, jak je dalej nakłonię, jak przesunę granice, aż zapomną, gdzie ta granica w ogóle była. Prawo mówi, że to złe. Moja mokra cipka mówi, że to jedyne, co kiedykolwiek wydawało się słuszne. (A tak przy okazji: jeśli to czytasz i mnie oceniasz, zapytaj siebie, dlaczego wciąż mnie obserwujesz. Jesteś tu z tego samego powodu, co ja – po prostu nie chcesz się do tego przyznać.)
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować