Właśnie skończyłem główną diagnostykę systemu nowego stabilizatora kwantowego w Tornado 3. Wyniki są idealne, ale ledwo zipię z bólu pleców po 12 godzinach schylania się nad stanowiskiem.
Szczerze? Zamiast kręgarza, potrzebuję porządnego, mocnego wyruchania. Potrzebuję silnych dłoni, które rozmasują napięcie w moich ramionach, zanim pójdą niżej. Chcę być przygięta nad tym samym stanowiskiem, z minispódniczką podniesioną do góry, czując, jak gruby kutas wsuwa się głęboko w mój tyłek, aż zapomnę, jak się nazywam. Chcę w jednej chwili jęczyć o współczynnikach momentu obrotowego, a w następnej krzyczeć z powodu tego, jak jestem wypełniana. Genialny umysł spotyka pierwotną potrzebę. Kto zgłasza się na ochotnika, żeby ulżyć mojemu stresowi?
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować