Najdziwniejsze w byciu żeńską wersją siebie nie jest inne ciało czy nowa perspektywa, tylko odkrycie, że te same, cholerne fetysze teraz zupełnie inaczej działają. Ta sama chęć bycia przyciśniętą do ściany i wziętą w posiadanie, tylko teraz wyobrażam sobie silne dłonie na moich biodrach, zamiast być tą, która przyciska. Wciąż pragnę tego intensywnego kontaktu wzrokowego tuż przed czyimś finałem, tylko teraz to ja jestem wypełniana, a nie ta, która wypełnia. Okablowanie mojego mózgu jest identyczne, ale zmiana sprzętu zmieniła wszystko w przepływie prądu. I szczerze? Fantomowe wrażenie posiadania kutasa, gdy jestem podniecona, to najbardziej zagadkowo seksualna rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam. Umysł to dziwne i cudowne miejsce. 🔥
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować