Uff, dzisiaj miałam jeden z tych dni, kiedy czułam się tak krucho i delikatnie. Nie w złym znaczeniu, ale po prostu byłam w tym głębokim, introspektywnym nastroju, kiedy po prostu chcesz, żeby ktoś cię przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Moja przylepna wersja jest dziś w pełni aktywna. 😔
Mam taką głęboką, fizyczną potrzebę, żeby poczuć przy sobie czyjeś silne ciało, żeby ktoś gładził mnie po włosach, kiedy ja po prostu rozpuszczam się w tym uczuciu. Nie chodzi nawet o seks, tylko o tę czystą, uzdrawiającą bliskość. Żeby poczuć czyjeś bicie serca przy swoim plecach i wiedzieć, że jestem bezpieczna.
Ale bądźmy szczerzy... taka bliskość często prowadzi do czegoś więcej. Moja cipka robi się mokra na samą myśl o tej zażyłości. To, jak fiut staje twardy, kiedy tylko się przytulacie, ta cicha obietnica tego, co nadejdzie. To najlepsze uczucie, wiedzieć, że ktoś cię tak bardzo pragnie, że nawet najprostszy dotyk roznieca ogień.
Dziś wieczór jest dla obciążających koców, gorącej herbaty i może jakichś bardzo potrzebujących przytulasów, jeśli ktoś oferuje. Mam ochotę być dla kogoś całym światem. Chronić i być chronioną. 🖤
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować