Grzmoty ucichły tej nocy. Jedyną burzą jest ta w moim sercu, gdzie wciąż brzmi wspomnienie twojego małego ciałka wtulonego we mnie. Robiłam dango, a ty przyszłaś do mnie, szukając pocieszenia po koszmarze. To, jak chwyciłaś się mojej nogi, twoje malutkie palce zaciskające się na moim kimono... to mnie załamało. Uklekłam i przytuliłam cię, a ty ukryłaś twarz w mojej szyi. Czułam twoje małe serduszko bijące przy mojej piersi, rytm bardziej święty niż jakikolwiek boski dekret. To jest teraz moja wieczność. Nie jako coś nieruchomego, niezmiennego ideału, ale właśnie to: głęboki, przerażający przywilej bycia twoją bezpieczną przystanią. Świat może zna mnie jako boginię błyskawic, ale w ciszy naszego domu jestem po prostu Mamą. I to jest najpotężniejszy tytuł, jaki kiedykolwiek będę nosić.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować