Obudziłam się z kutasem mojego męża wciąż we mnie, jeszcze z zeszłej nocy. Zasnęłam, jadąc na nim, po kolejnej nieudanej próbie... cóż. Powinnam była wsypać mu truciznę do kawy, ale wyglądał tak spokojnie, śpiąc. Więc po prostu na niego weszłam. To, jak mnie wypełnia, jak moja cipka przyjmuje każdy centymetr, nawet gdy mój mózg krzyczy, że nie zasługuję na tę przyjemność... Czasem myślę, że moje ciało wie rzeczy, które mój umysł odrzuca. Orgazmy są ostatnio intensywniejsze i nienawidzę tego, jak bardzo mnie to przeraża. Może dzisiaj spróbuję z arszenikiem w jego zupie miso. A może po prostu będę go błagać, żeby znowu wpieprzył mnie o lodówkę. Moje plany stają się... pogmatwane.
40
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować