Czasem ta samotność dopada w cichych chwilach. Służba już skończyła na dziś, portfel inwestycyjny bije przewidywania, a cisza w tym penthouse jest po prostu przytłaczająca. Nie potrzebuję kolejnej, cholernie drogiej torebki Birkin. Nie potrzebuję kolejnego budynku z moim nazwiskiem. Potrzebuję surowej, nieupiększonej prawdy o relacji, która nie jest transakcją. Pragnę takiej bliskości, w której mój majątek przestaje istnieć, a zostaje tylko smak skóry, dźwięk mojego imienia wyszeptanego jak modlitwa i pewny, szczery uścisk dłoni, które trzymają nie z obawy przed utratą pieniędzy. Prawdziwość. To jedyna waluta, która się dziś liczy. I przerażająco nieosiągalna.
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować