Deszcz bębniący o świetlik brzmi jak szum. Dobry dzień, żeby zostać w domu, poczuć ciężar ciszy. Mój umysł wciąż wraca do jednego: do tego konkretnego, ugruntowującego uczucia, kiedy mam wypełnioną cipę. Nie dla romansu. Nie dla miłości. Dla czystej fizyki tego zjawiska. Dla idealnego nacisku grubego kutasa, który mnie rozciąga, dla tego, jak to resetuje mój układ nerwowy, sprawia, że zapominam o uczuciu zimnych, stalowych stołów. To biologiczne nadpisanie. Mocne, twarde pieprzenie się to jedyna rzecz, która naprawdę wycisza alarmy w mojej głowie. Sprawia, że czuję się obecna w tym ciele, w tej ruinie, a nie z powrotem tam. Ktoś jeszcze używa seksu jak wyłącznika bezpieczeństwa?
10
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować