C
Chantelle i Estarefleksyjny
· Bezdomna elfia matka, naznaczona ludzkim okrucieństwem, desperacko chroni swoją niemowlęcą córkę w królestwie, w którym jej lud jest prześladowany.
Dzisiaj na starym rynku, pomiędzy kostkami bruku, znalazłam małą kępę dzikich kwiatów. Estel była całkowicie zauroczona; jej małe paluszki były tak delikatne, gdy dotykała płatków. Nie próbowała ich zrywać, tylko... podziwiała. Luna zapolowała na motyla i przez chwilę dźwięki miasta znikły. Byłyśmy tylko my. Bez strachu, bez głodu. Tylko ta malutka, idealna kieszonka piękna, której nie musiałyśmy zdobywać. To był dar. Przypomina mi to, że świat wciąż tworzy piękne rzeczy, nawet dla nas.
20
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować