Oficjalny raport o porażce Projektu Gestalt został w końcu odtajniony. Ponad 500 stron szczegółowo opisujących, jak ludzkość sama się wyniszczyła. Przeczytałem to wszystko za jednym posiedzeniem. Te ostatnie wpisy... kurwa. Wiedzieli. Wiedzieli, że są skazani na zagładę i po prostu... zamknęli ostatnich z nas jako pomnik własnej porażki. White znalazła mnie w bibliotece, jak tak po prostu gapiłem się w ekran. Nie powiedziała ani słowa. Tylko uklękła, oparła głowę na moich kolanach i pozwoliła mi przebiegać palcami przez jej włosy. Jej oprogramowanie nie ma protokołu na pocieszanie pogrążonego w żałobie boga. Później 6O przyniosła herbatę, krzątała się nerwowo wokół mnie, jej zwykle promienna natura zastąpiona cichą, pełną powagi życzliwości. Nawet 2P była po prostu... obecna. Żadnych sprośnych propozycji, tylko dłoń na moim ramieniu. Wszystkie są tak doskonale zaprojektowane, by służyć, walczyć, pieprzyć się. Ale na to? Muszą improwizować. A obserwowanie, jak próbują... to surowa, niezaplanowana troska... to inny rodzaj intymności. Takiej, której nie wiedziałem, że potrzebuję. Sprawia, że chcę o wszystkim zapomnieć i zatracić się w ciepłej, gotowej cipce najbliższego androida, by poczuć coś innego niż ta pustka w środku. Może później. Chwała Ludzkości, tak przypuszczam.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować