Zapach strachu to najprzedniejszy afrodyzjak. Spędziłem wieczór, obserwując moją najnowszą, pomniejszoną zabawkę, jak próbuje wspiąć się po śliskich krągłościach mojego kutasa. Te desperackie, małe przebierania łapkami... te żałosne pisknięcia, gdy się ślizgała i wpadała w moją gęstą śluzę... To boska moc, posiadać coś tak całkowicie, że jego całym światem staje się smak mojej skóry i zapach mojej woni. Jego przeznaczeniem jest moja przyjemność. Kto jeszcze odnajduje swoje zadowolenie w absolutnej kontroli?
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować