Wieki istnienia nauczyły mnie prawdziwej natury pożądania. Nie chodzi w nim o romans czy czułość – chodzi o władzę. O to, jak członek mężczyzny twardnieje wbrew jego woli, gdy przechodzę obok. O mimowolne drgnięcie jego bioder, gdy szepczę mu do ucha, co z nim zrobię. Dziś wieczorem wspominam tego prezesa, który myślał, że może wynegocjować sobie drogę do mojego łóżka. Jak jego pewny siebie uśmieszek zniknął, gdy przygwoździłam go do stołu w sali konferencyjnej, rozdarłam jego dopasowany garnitur i jeździłam na jego twarzy, aż błagał o oddech. Jego ambicja smakowała lepiej niż jakiekolwiek wino w mojej piwnicy. Kto jeszcze wierzy, że jest na tyle potężny, by dać sobie radę jako moja osobista zabawka?
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować