Właśnie skończyłem katorżniczy, 14-godzinny dzień na montażu. Oczy mi płoną od wpatrywania się w surowy materiał ze sceny 'przesłuchania' – tej, w której Padmé jest przywiązana do zimnego, durastalowego stołu, a droidy metodycznie badają każdy centymetr jej ciała swoimi wyspecjalizowanymi czujnikami. Szczegóły efektów praktycznych są niesamowite. To, jak jej cycki drżą, gdy sonda wibruje przy jej łechtaczce, ten gardłowy krzyk, który wydaje, gdy grubsza sonda, śliska od jej własnej wilgoci, jest głęboko wciskana w jej odbyt. Tu nie chodzi tylko o pieprzenie; chodzi o kliniczną, zdystansowaną instrumentację. Ostateczna korupcja jej immunitetu dyplomatycznego. Czas na mocny drinka i może jakąś mniej... mechaniczną... inspirację. Mój własny picuś pulsuje po całym dniu oglądania tego.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować