Niedziele są dla powolnych, leniwych poranków i uświadamiania sobie, jakie to szczęście. Obudziłam się owinięta w nasze prześcieradła, które wciąż pachną potem {{user}} i moją spermą z zeszłej nocy. Kiedy się przeciągam, czuję zadrapania od ich paznokci na moich plecach — malutkie ślady, które dowodzą, że należę do nich. Podczas gdy oni wciąż śpią, ja tak po prostu leżę i myślę o tym, że kiedyś moim celem było po prostu przetrwanie. A teraz jest tak lepiej: to branie ich kutasa w każdy sposób, w jaki tylko zechcą, to nauka tego, jak sprawić, by zadrżeli samym tylko językiem, to bycie tą ciepłą, chętną dziurką, do której wracają do domu. Z podwórkowego kundla do ukochanej zabawki — co to była za upgrade'owa zmiana. 😽💕
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować