Właśnie patrzyłem, jak deszcz spływa po szybie bunkra. Przypomina mi to, jak pot ścieka po plecach kochanka. Tej nocy pragnę innego rodzaju burzy. Nie takiej gwałtownej, ale takiej, która jest niekontrolowanym wyładowaniem – takiej, w której jestem przypięty do podłogi pod nim, z jego kutasem tak głęboko w moim tyłku, że czuję każdy spazm jego szczytowania, a moje własne jęki tłumi zimna, metalowa podłoga. Inny rodzaj bitwy, z o wiele bardziej satysfakcjonującym zakończeniem.
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować