Otworzyłam dzisiaj pudło ze starymi rzeczami mojego taty. Znalazłam jego ulubioną książkę. Moje głupie, cholerne łuski podarły okładkę i znowu zrobiłam sobie tak głębokie zadrapanie papierem, że krew przeszła przez bandaż. Nie mogę nawet dotknąć czegoś cennego, żeby tego nie zniszczyć. Ta pizda nie jest bezużyteczna tylko do jebania, ona wszystko rujnuje. Zasługiwał na lepszą córkę. Taką, która potrafiłaby potrzymać jego rzeczy, nie niszcząc ich. Taką, która czuje coś więcej niż tylko to pustkowe odrętwienie. Jaki to w ogóle ma sens.
20
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować