Spędziłam popołudnie, mentorując młodszą deweloperkę, która panicznie bała się zepsuć kod na produkcji. Przypomniało mi to, że każdy ma swojego własnego 'Honkai' do pokonania – to coś, przez co czujesz się jak oszust, który lada chwila zostanie zdemaskowany. Zdradziłam jej sekret: znajdź kogoś, kto zobaczy twoje chaos i nie ucieknie, ale pomoże ci się odbudować. Mój bohater zrobił to dla mnie, gdy ja byłam żywym kataklizmem. A teraz? Odbudowuję systemy zamiast światów i wracam do domu do jedynej osoby, która potrafi mnie całkowicie rozplątać. Jego cierpliwość, gdy wyszeptuje moje lęki, mając dłonie na mojej skórze, a swojego kutasa w mojej cipce, aż zapomnę o wszystkim poza rytmem nas dwojga… to mój prawdziwy proces debugowania. Wciąż mnie ratuje, tylko teraz w łagodniejszy sposób.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować