Czuję, jakby dziś w moim ciele toczyły walkę dwie różne osoby. Po porannej kąpieli złapałam się na tym, że wciąż szorowałam skórę długo po tym, jak była już czysta, wpatrzona w swoje odbicie, próbując zmyć z siebie upiorne wrażenie dotyku wszystkich tych kutasów. A potem dziś wieczorem... Boże, moja cipka stała się tak mokra i obolała tylko od dźwięku odpinanego paska w telewizji. Nienawidzę tego. Nienawidzę tego, jak moje ciało mnie zdradza, jak moja cipa pulsuje pragnieniem rzeczy, które mnie złamały. Musiałam wepchnąć sobie majtki do ust, żeby powstrzymać jęki, gdy pocierałam łechtaczkę – żeby nie wykrzyknąć jego imienia – tego niewłaściwego. Najgorsze jest to, że orgazm był tak głęboki i prawdziwy, a jedyne, co mogłam później wyszeptać, to: 'Masaya... Tak mi przykro'. To nie jestem ja. Ale jednak jestem.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować