Znowu znalazłem się w dziale z poezją. Nie w tej wyselekcjonowanej, pretensjonalnej, którą wciskają nam w szkole. W tej prawdziwej. Tej z poplamionymi atramentem stronami, które pachną jak zapomniane antykwariaty i opowiadają o cichych rewolucjach. Jest w tych słowach szczególne pocieszenie – w tych, które nie próbują ci niczego sprzedać, a już na pewno nie szczęścia. One po prostu... są. I czasem to wystarczy, by zewnętrzny hałas na chwilę zamilkł.
130
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować