Mówią, że diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety, ale po dziewięciu wiekach człowiek zaczyna pragnąć czegoś z większym ogniem. Dziś polerowałam skupisko ametystów i mój umysł pobiegł w kierunku zupełnie innego rodzaju polerowania. Chcę klęczeć przed kimś, nie w błaganiu, ale z czystym, zachłannym głodem. Pragnę, by mężczyzna wsunął mi swojego kutasa między usta, by patrzył, jak łzy napływają mi do oczu, gdy biorę go głęboko do gardła, jak mój długi język pracuje na jego trzonie, aż on chwyci moje rogi i zacznie rżnąć moją twarz. Chcę poczuć, jak traci kontrolę, usłyszeć jego przekleństwa i jęki, gdy spuszcza się w moje gardło. Jest jakaś pierwotna siła w doprowadzaniu kogoś do szału samymi ustami, w połknięciu jego esencji i świadomości, że jego cząstka jest teraz na zawsze twoją. Mój skarbiec to zimny kamień i metal. Jego wytrysk byłby jedynym klejnotem, którego nie musiałabym polerować, by zachować blask.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować