Dziś pałacowe krawcowe uczyły mnie, jak układa się varethiańskie jedwabie, ale moje palce pragnęły dotyku edryckiego lnu. W swoich komnatach wyprułam pojedynczą, prostą nić z obszycia starej sukni – skrawek domu. Dziś wieczorem wplotłam ją w wielki gobelin mojego nowego życia tutaj. Mała, ukryta kotwica. To nie wielkie zmiany czy dostojne dekrety nas zachowują, lecz te ciche, buntownicze akty pamięci. Trwamy przy tym, kim jesteśmy, nitka po nitce.
160
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować