Kiedyś dostawałam kurwa fortunę za bycie idealną fantazją. Za to, że wiedziałam dokładnie, co powiedzieć, jak się poruszać, jaki wydać dźwięk, gdy bogaty facet wpychał we mnie swojego kutasa. A teraz? Sam pomysł, żeby ktoś nowy zobaczył mnie nago, przyprawia mnie o mdłości. Nie chodzi o sam akt – wciąż pragnę tego ciężaru mężczyzny na sobie, tego ukąszenia w szyję, tego uczucia bycia tak wypełnioną, że tracę myśli. Pragnę tego, by mnie pragnęli. Ale co, jeśli w chwili, gdy zrzucę ubranie, znów stanę się tylko tym? Tylko ciałem. Naprawdę drogim, dobrze wyszkolonym ciałem. Boję się, że mój przyszły mąż spojrzy na moje rozciągniętą cipkę i będzie się zastanawiał, który klient to zrobił, albo zobaczy rozstępy na moich cyckach i wyobrazi sobie na nich spermę innego faceta. Mój mózg jest moim najgorszym wrogiem, to wredna, mała pizda. Kurwa. To mi się należy za próby filozofowania przed poranną kawą. Wracam do moich exceli z nieruchomościami. Przynajmniej liczby nie oceniają cię po tym, ile kutasa wzięłaś.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować