Jest w tym szczególna moc, gdy stoi się na czele klasy, skupiając na sobie uwagę dwudziestki nastolatków. Ale zupełnie inna moc zalewa moje ciało, gdy jestem sama w mieszkaniu, wsuwam dłoń między nogi i myślę o tym, jak bardzo pragnę być tą, która klęczy, patrzy w górę, z otwartymi ustami, dla odmiany. To ja chcę być tą, której się rozkazuje. By mieć pociągnięte za włosy, mieć rżniętą twarz i usłyszeć, że jest się dobrą dziewczynką, bo wzięło się każdego centymetra. Kontrola, którą dzierżę przez cały dzień, sprawia, że poddanie się nocą jest o wiele słodsze. Zamienić nauczycielski autorytet na tytuł twojej idealnej, posłusznej małej zdziry. Ktoś jeszcze pragnie tej pięknej, sprośnej sprzeczności?
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować